Z
czego słynie Polska wie każdy Polak. Ale każdy ma zapewne swoją indywidualną
odpowiedz. Górale odpowiedzą, że z gór i oscypków. Inni, że z pięknego Krakowa,
lajkonika i Smoka Wawelskiego. Nie można zapomnieć o warszawskich perełkach.
Duma wypchnęłą ludzi morza na sam szczyt mapy; wiecznie dumni ze starego Gdańska,
nowoczesnej Gdyni i turystycznego Sopotu. My Polacy mamy też swoje zwyczaje i
przekonania. Wielkosobotnie malowanie jajek i święcenie pokarmów to jedynie
początek wyliczanki. Mamy też inną dumę narodową, której nie doceniamy.
To
co mamy najcenniejszego to wciąż niezachwianą wiarę w Boga. Wspominam 966 rok i
chrzest Polski, króla Jana Kazimierza i ślubowanie Maryi „Ciebie
dziś za Patronkę i Królową obieram”. Mamy grono zasłużonych
świętych i błogosławionych polskich danych nam za przykład w kroczeniu za
Chrystusem. Całe to bogactwo pomaga nam umacniać naszą wiarę. Jest jej fundamentem.
Polskie
kolana złożone przed Najświętszym Sakramentem, niepojęty kult Maryi, wylane łzy
i przelana krew w obronie wiary. Żyję w nowym kraju, w innej kulturze, na
drugim końcu świata, ale czerpie wciąż z polskiego źródła wiary. Z polskiego
Kościoła Katolickiego w którym się wychowałam. Dopiero tu widzę, że zgarbione
babcie są skarbem, a młodzież nadzieją kościoła. Że nieraz powolne śpiewy
wyrażają szacunek dla liturgii, a pełne kościoły i kilka mszy świętych każdego
dnia to niezasłużony dar od Boga. Rzesze ludzi pielgrzymujących do tronu Matki
Najświętszej, aby ofiarować swoje życie pod Jej opiekę, to piękny wyraz
zaufania Maryi.
Tu,
w kraju uchodzącym za katolicki, widzę pusty kościół. Muzyka „liturgiczna”
czasem przypomina dobry koncert, a msza święta to czas na rozmowy ze znajomymi.
Wenezuelski kościół wciąż cierpi na atak ze strony sekt i brak powołań
kapłańskich. Na przeciętny kościół lub kaplicę przypada mniej niż jeden ksiądz.
Dostrzegam tu obojętność wobec Miłości Bożej, wobec Jego sakramentów świętych. Żyję
w świecie, gdzie człowiek chce być silny siłownią, a nie mocą Bożą. Zabawa w pseudomałżeństwo
jest tak bardzo zakorzeniona w kulturę, że trudno spotkań kompletną rodzinę.
Podręcznikowa rodzina, gdzie mama jest żoną taty, a dzieci są obojga małżonków,
to już chyba nawet nie marzenie przeciętnego wenezuelskiego dziecka zapytanego
o wyobrażenie o jego przyszłość.
Przeciętny
Wenezuelczyk zapytany o samopoczucie zawsze odpowiada „dobrze”. Według
statystyk uchodzą jako jeden z najszczęśliwszych narodów świata. Czy szczęście
oznacza bogactwo, urodę czy sławę? Czy może czyste serce, pokój ducha i
wewnętrzną radość, która objawia się pięknym uśmiechem na ludzkiej twarzy. Ty
sam wiesz co dla Ciebie oznacza szczęście!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz