Poranny
budzik rozbrzmiewa każdego dnia coraz głośniej. Ilość decybeli w moich uszach
zależy od poziomu zmęczenia. Wstaję bez większego namysłu i ruszam przed
siebie. Odhaczam w głowie kolejne punkty dnia i notuję kolejne. Lista ciągle za
długa.
Sala
oratoryjna niezamieciona. Kredki nienaostrzone i zdjęcia niezrobione. Rodzina
czeka na skype, a wiadomości od znajomych w zakładce „odebrane”. Zajęcia na
oratorium jeszcze niegotowe, a ogłoszenia nierozwieszone. Kolacja niezrobiona,
a życzenia do przyjaciela wysłane za pięć północ. Rzecz jasna wenezuelska, bo w
Polsce kolejny dzień już świta. Planowana godzina snu opóźnia się znów o kolejne
dwie, a lista zadań po kolejnym dniu wydłużyła się dwukrotnie.
Zbyt
mało czasu na plany i obowiązki. Deficyt snu. Brak czasu na odpoczynek. Taka
prawda? Być może! A może facebook zjada Ci połowę twoje snu, plany masz zbyt
bujne, a pracę zbyt ambitną. Może Twój świat stoi na głowie i nie tylko
dlatego, że mieszkasz na półkuli południowej tego świata. Być może Twoje życie
nie zadawala Cię tak jakbyś tego chciał. I wmawiasz sobie, że zadowolenie
przyjdzie z lepszą pracą lub nowym gadżetem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz