Co robi Polak gdy
zabraknie mu cukru? Idzie do sąsiadki spod trójki lub wsiada w samochód i
jedzie do Tesco24h. Co robi Wenezuelczyk gdy nie ma cukru? Nie używa lub staje
w kilometrowej kolejce do sklepu. Mimo, że urodziłam się w 1988 roku, dostałam
dar zobaczenia jak wyglądał mój kraj w czasach komunistycznych. Wenezuela
przeżywa to samo 30 lat później. Cukier, mąka, mleko to produkty na wagę złota.
Gdy do krajobrazu
osiedlowej ulicy, niczym wklejona, dołącza stuosobowa kolejka ludzi, to znaczy,
że u pobliskiego chińczyka pojawił się cukier. Kilogram na osobę to zasłużona nagroda
za kilka godzin wyczekanych na słońcu. Oddzielną bajkę można napisać o mleku. Według
elementarza polskiego pierwszaka mleko pochodzi od krowy. Nie wiem czego tutejsze
dzieci uczą się w szkołach, ale mleko w Stanie Bolivar, gdzie żyjemy, pochodzi od… proszku. Trzy białe sypkie skarby
boliwariańskiej ziemi są cenniejsze niż wydobywane w pobliżu żelazo lub ropa. Przeciętny
Wenezuelczyk nie działa na paliwo, nie żywi się pieniędzmi, a dziecięce buzie
tolerują żelazo jedynie w postaci mięsa.
Gdy nadchodzi niedziela,
ludność z pobliskich dzielnic przybywa na Mszę święta. Centrum młodzieżowe
zamienia się w dom rekolekcyjny, w którym prowadzone są katechezy dla każdej
grupy wiekowej. Niedziela to dzień świąteczny. Parafia tętni życiem. Jak z
kipiącego garnka, wylewa się z niej radość z obcowania z Bogiem i ludźmi. Każdy zapomina o troskach życia codziennego. Wspólnie
świętujemy Dzień Pański. Na Eucharystii podczas ofiarowania parafianie składają
w darach to co mają najcenniejsze. Polecają swoje rodziny. Ofiarowują chleb,
wino i kosz produktów spożywczych: ryż, mąkę, mleko, cukier. Wszystko co mają
ciężko zdobyte, kupione i wystane w kolejkach. Oddają swój wdowi grosz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz